Dawno mnie tu nie było. Straszny natłok miliona spraw bardzo dobrze poradził sobie z zagospodarowaniem mojego czasu wolnego. Teraz jednak pojawiła się iskierka nadziei,
zwana też przez niektórych końcem sesji :)
Wracam więc do Was z nowym przepisem, sprawdzonym klasykiem zainspirowanym dawno temu przepisem Nigelli Lawson. Jest to ciasto, które robię właściwie codziennie do pewnej kawiarni w piwnicy na Jeżycach, sprawdziłem już milion różnych wersji i doszedłem do tej perfekcyjnej, przynajmniej dla mnie :)
Bardzo czekoladowe, maziste, zbalansowane niskosłodzonym kremem oraz kwaśnymi porzeczkami, w dodatku strasznie szybkie i proste w wykonaniu!
Przepis niżej.